Wenecja – miasto kontrastów i absurdów

Wenecja – miasto kontrastów i absurdów.

Wenecja to niewątpliwie miasto wyjątkowe, niepowtarzalne. Swym pięknem zachwyca turystów z całego świata, mimo że piękno, to pojęcie względne. Pięknem Wenecji jest jej klimat, architektura i historyczny charakter. Jednak miasto pomimo swego olbrzymiego wdzięku posiada również cienie, których nie widać w katalogach z wycieczkami. Oczywiście przed podróżą można się jedynie domyślać, jak w rzeczywistości prezentuje się ta włoska perła.

Na miejscu czeka na Was zderzenie z rzeczywistością. Jeśli ktoś lubi tłumy i zwiedzanie w biegu takie wypady jednodniowe nie powinny sprawiać żadnego problemu. Ja jednak wolę na spokojnie podejść do każdego tematu, lubię chłonąć kulturę i sztukę na swój sposób, więc jednodniowy wypad nie do końca zaspokoił moje potrzeby.

W centrum miasta oprócz turystycznych tłumów można znaleźć miejsca, w których nie ma żywej duszy, zwłaszcza w porze sjesty podczas tzw. czasu wolnego. Spotkamy się także z kuchnią typu fast food w wydaniu włoskim, jak i amerykańskim oraz z tanimi produktami made in china, które sprzedawane są vis-à-vis najbogatszych butików.

Największym jednak absurdem jest sjesta, która jest lub jej nie ma, a właściwie jest jeśli tak sobie nagle uzna kucharz i obsługa. W Cattolice nasza  ulubiona restauracja miała konkretnie ustalone godziny pracy, a także przerwę. Natomiast w Wenecji żaden lokal do którego się przymierzaliśmy nie miał określonych godzin. Dlatego też sporym zdziwieniem było dla nas, gdy po wejściu do jednego z lokali zostaliśmy wyproszeni po pierwsze „bo kucharz ma sjestę”, a po drugie dlatego że miejsce nie jest barem i nie możemy się napić nawet piwa, skoro kuchnia jest nieczynna.

Sytuacja przykra i nie do przyjęcia w Polsce, ale we Włoszech jest inaczej, oni się nie przejmują… Poza tym ceny są tak wysokie, że kilku klientów mniej widocznie nie robi im żadnej różnicy. Piwko oczywiście wypiliśmy kilka metrów dalej w barze z napojami i przekąskami, gdzie sjesty nie było.

Wycieczki fakultatywne.

Za każdym razem zarzekam się, że nie jedziemy na żadną wycieczkę fakultatywną z biurem podróży, bo to nie ma sensu i teraz faktycznie był to chyba ostatni raz. Jak już wspomniałam nie lubię zwiedzać w biegu, więc mimo iż cieszę się, że zobaczyłam Wenecję, to mam mały niedosyt.

Wyjazd mieliśmy o 5 rano, bo mieliśmy najdalej oddalony hotel. Prowianty zwinęli nam Rosjanie, bo barman zamiast pracować w nocy spał i położył je na krześle przed windą. Później wciąż straszono nas wysokimi cenami w Wenecji, do tego stopnia że przez cały rejs toaleta na statku była oblegana, bo przecież później będzie trzeba zapłacić…

Na miejscu spotkaliśmy się z przewodniczką, która zamiast udzielać nam praktycznych wskazówek właściwie prowadziła sobie prywatną rozmowę z samą sobą, co oczywiście przyczyniło się do zawracania kobiet w sukienkach i szortach powyżej kolan z kaplicy, a wystarczyło powiedzieć nam że musimy kupić płachtę zasłaniającą te części ciała… kosztowała 50 euro centów, ale widocznie po raz kolejny Panie uznały, że nas nie stać.

Poza tym, czas wolny mieliśmy nieco skrócony, bo w drodze powrotnej na statek mieliśmy jeszcze zatrzymać się na zdjęcia, ale oczywiście rezydentka od razu pognała podjazdami dla wózków do przystani, mimo iż w drodze do centrum Pani przewodnik wciąż zwracała uwagę na to by chodzić schodami, bo dostawcy nie mają jak dostarczać towarów do restauracji i sklepów, przez turystów. Duża ignorancja i brak szacunku z jej strony nie umilał nam niestety końcówki podróży.

Ogólnie rzecz biorąc, gdybyśmy sami nie wiedzieli wielu rzeczy, to od naszej rezydentki niewiele byśmy się dowiedzieli. Stąd spory minus dla biura podróży. Rezydent powinien być bardziej ogarnięty i pomocny.

Na szczęście po powrocie do hotelu czekała na nas pyszna kolacja..

Podsumowując, Wenecję trzeba zobaczyć choć raz w życiu, ale jeśli macie taką możliwość zróbcie to na spokojnie, a nie po łebkach.

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter

Wakacje we Włoszech - Wenecja

Wakacje we Włoszech - Wenecja

  • ana-looka

    Super wycieczka! Marzy mi się Wenecja ale na jesień, tak na spokojnie i na pewno bez udziału w tym biura podróży. Mam na nie alergię (głównie dzięki wszelkiej maści przewodnikom, rezydentom itd) i najchętniej wybieram się wszędzie sama na własnych warunkach. Co do sjesty to w Barcelonie bardzo często słyszałam „nie ma nikogo. Kiedy będzie? nie wiadomo” :) ale każdy sobie na schodkach czekał, rozmaiwał… nikt się nie złościł, nie niecierpliwił itp… do dziś mnie to zaskakuje.
    pozdrawiam

    • No tak jedynymi osobami, którym zrobiło się przykro z powodu sjesty, byliśmy my. :D Zdecydowanie podzielam taką postawę, choć nie ukrywam że biuro podróży wybieramy raczej z własnej wygody i lenistwa. :)

  • Świetne zdjęcia. Miło zobaczyć chociaż kawałek Wenecji. :) Szkoda, że nie do końca wyszło tak, jak planowaliście.

  • Byłam w Wenecji ostatnio też na takiej wycieczce z pobudka o 5 rano i wyjazdem z Rimini. W przyszłym roku chcieliśmy wybrać właśnie Włochy na urlop i chciałabym odwiedzić Wenecję po raz pierwszy z mężem Ale jeśli to ma być jedyna opcja zwiedzania to sama nie wiem. Nie chcę Wenecji tylko „zaliczyć ” bo już dwa razy byłam. Ale na własną rękę wycieczka z Rimini chyba sporo kosztuje?

    • No niestety pewnie trudniej ogarnąć to logistycznie, choć nie sprawdzaliśmy cen na własną rękę. Na google maps wyskakują połączenia pociągiem z Rimini ok. 3h 20 minut w jedną stronę, kwestia tylko godzin odjazdów, czy aby wrócić z powrotem do Rimini nie trzeba będzie nocować właśnie w Wenecji.