plaża w Malgrat de Mar

Wakacje w Malgrat de Mar

Wakacje w Malgrat de Mar.

Dziś zapraszam Was na pierwszą relację z naszych ostatnich wakacji. Co prawda wróciliśmy z nich już ponad miesiąc temu, ale dopiero teraz znalazłam chwilę aby przejrzeć pierwszą część zdjęć i napisać co nieco.  Malgrat de Mar to niewielkie miasto w Hiszpanii, a konkretnie należące do wspólnoty autonomicznej Katalonia.  Dokładniej znajduje się między Santa Susanną a Blanes. Przez miasto przejeżdża kolej kursująca pomiędzy Blanes, a Barceloną, którą zresztą mieliśmy okazję się przejechać, ale o tym w kolejnym poście.

Miasteczko jest malownicze i spokojne, większość odwiedzających to goście w średnim wieku lub rodziny z dziećmi. Turyści szukający mocniejszych wrażeń zwykle wybierają słynne już Lloret de Mar.

Powodów dla których zdecydowaliśmy się na Malgrat de Mar było kilka. Po pierwsze, zależało nam na bliskim połączeniu z Barceloną, aby bez problemu i w miarę wygodnie móc zwiedzić najciekawsze atrakcje tego miasta. Po drugie, fantastyczny, nowoczesny hotel tylko dla dorosłych, który znaleźliśmy właśnie w tej miejscowości. I po trzecie, bliskość plaży oraz okolica pozwalająca na swobodny wypoczynek.

Trafiliśmy z wyborem w dziesiątkę! Pyszne jedzenie, hotel najładniejszy z wszystkich w których byliśmy będąc na wczasach za granicą (w Polsce przywiązuje się dużo większą wagę do wyglądu i czystości), no i te praktycznie puste plaże. Fakt, wybraliśmy się na wakacje w połowie czerwca, przez co może nie mieliśmy idealnej pogody, ale za to olbrzymi komfort i spokój pozwalający na odpoczynek. Czyli to, na czym zależało nam najbardziej.

Przelot liniami Ryanair Sun.

Co do przewoźnika, to niestety nie polecam… Zacznę od tego, że opóźnienia zaczęły się już przed wylotem. Na nasz powrót do domu czekaliśmy ponad 5 h, w tym 2 h już siedząc w samolocie ledwo co opuszczonym przez poprzednich pasażerów, w którym dosłownie nie było czym oddychać. Po wylądowaniu w Katowicach czekała nas kolejna niemiła niespodzianka, na odbiór bagażu czekaliśmy kolejne 2 h.

Co ciekawe z każdej możliwej opcji reklamacji okazało się, że wszyscy umywają ręce i odsyłają nas do linii lotniczych, które na dobrą sprawę nie istnieją, bo to czarterowe linie Ryanair. Nawet firmy zewnętrzne od razu skapitulowały, bo podobno w danym dniu występowały duże utrudnienia na wszystkich kierunkach. Szkoda tylko, że o problemach turystów latających liniami Ryanair Sun słyszy się praktycznie co tydzień…

Obsługa w samolocie również była dużo słabsza niż u innych przewoźników. Pomylone zamówienia, sprzedaż posiłków które są już niedostępne lub po prostu brak serwisu sprzątającego po sprzedaży posiłków, mimo prośby o kosz na śmieci. Ważniejsze od czystości i komfortu pasażerów było zarobienie kolejnych kilku euro na kosmetykach. Słabe również było zawyżanie kursu walut, mimo iż w katalogu podane ceny wskazywały na równe 5 zł w stosunku do 1 euro. Ze względu na brak siatki z tyłu siedzenia ulotki i katalogi leżały po prostu na podłodze.

Następnym razem te linie lotnicze omijamy szerokim łukiem!

 

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter