Albania – kolejny wakacyjny kierunek

Albania pełna kontrastów od morza aż po góry.

Hej! Wracam do Was po kolejnej przerwie. Ostatnio trudno mi zadbać o systematyczność, ale cały czas się mobilizuję. W końcu udało mi się przysiąść i ogarnąć zdjęcia, które przywieźliśmy z naszych drugich, tegorocznych wakacji.

Jeśli śledzicie moją stronę na Facebooku, to pewnie już wiecie, że we wrześniu wybraliśmy się do słonecznej Albanii. Były to nasze drugie wakacje, więc staraliśmy się wydać na nie jak najmniej. Wybraliśmy ofertę biura podróży Itaka, ponieważ znaleźliśmy tam bardzo atrakcyjne propozycje wakacji last minute.

Albania to jeszcze nieco dziki kraj, który wciąż się rozwija i jest z roku na rok odkrywany przez chętnych przygód globtroterów. Oczywiście, nadmorskie kurorty pozostawiają jeszcze sporo do życzenia, ale za kilka lat, jak wszystkie inwestycje dobiegną końca na pewno kierunek ten dorówna popularnością chociażby Grecji.

W tym malowniczym, górzystym kraju znajdziecie zarówno pyszną bałkańską kuchnię, jak i niesamowicie gościnnych, pomocnych i miłych ludzi.

Hotel i okolica.

Decydując się na Albanię braliśmy pod uwagę kilka aspektów. Jednym z nich był oczywiście hotel. Naszą uwagę przykuły nie tylko opinie, ale przede wszystkim to, że w 2018 roku został całkowicie odnowiony, jest kameralny i przeznaczony tylko dla osób 18+. Dużym plusem okazał się również basen zewnętrzny, wyżywienie all inclusive oraz bliskość plaży.

Casa Durres znajduje się ok. 2 km od centrum GOLEM, najbliższe sklepy i bary oddalone były o ok. 100 m od hotelu, ale właściwie wszystko mieliśmy również w hotelu. Do pierwszego większego miasta –  Durres mieliśmy ok. 14 km, więc wybraliśmy się tam transportem publicznym, ale o tym opowiem Wam w kolejnym wpisie. Natomiast droga do lotniska w Tiranie wyniosła ok. 45 km.

Jeśli interesuje Was ta okolica to wspomnę tylko, że znajdują się tam również takie hotele jak Onufri, Pishat e Buta, Fafa Premium, Flower&Spa, Sandy Beach czy Albanian Star. W nieco lepszej okolicy jest Grand Blue Fafa widoczny na zdjęciach.

Plaże w okolicy są w miarę czyste, wydaje mi się że w Bułgarii częściej widać było niedopałki, czy drobne papierki, ale wiadomo na to ma również wpływ ilość oraz samo zachowanie turystów. Są też dosyć szerokie, przeważają te zagospodarowane leżakami i parasolami z tym, że nie pobiera się za nie żadnej opłaty.

Na plaży pojawiają się drobni sprzedawcy, jednak nie są nachalni, co było dla nas miłym zaskoczeniem. Można również skorzystać z usług masażysty, jednak trzeba się wcześniej zapisać, bo kolejka jest spora.

Jeśli ktoś ma ochotę na kawę, zimne piwko, czy świeże owoce z łatwością zakupimy je w pobliskim sklepie czy restauracjach znajdujących się przy plaży.

W kolejnym wpisie opowiem Wam o lokalnych przysmakach.

Byliście w Albanii? A może zastanawiacie się nad tym kierunkiem w przypadku planowania swoich kolejnych wakacji?
Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami w komentarzach.
Jeśli macie jakieś pytania, to również zapraszam do kontaktu.

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter