Jak zamarzyły mi się czerwone szpilki

W dzisiejszym poście szybciutko opowiem Wam, jak to sobie wymarzyłam czerwone szpilki. O krwistych czubkach myślałam już dawno temu, jednak dopiero zaproszenie na wesele sprawiło, iż się na nie w końcu zdecydowałam. Chodziły za mną bardzo długo, a więc nie wahając się zbytnio postanowiłam zacząć szukać.

Przejrzałam chyba z dwadzieścia sklepów w internecie, kilka razy przemierzyłam galerię handlową i nic. Wciąż nie potrafiłam się zdecydować, aż w końcu złoty łańcuszek błysnął na tyle mocno, że kliknęłam ikonkę wirtualnego koszyka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż był to zakup na wesele, a wiecie jak jest z kupowaniem butów przez internet…

Po kilku dniach moje czerwone szpilki były już w domu, na szczęście leżały jak ulał, ale prawdziwy chrzest przeszły dopiero na wspomnianej wcześniej imprezie, tańczyłam w nich aż do północy i zdecydowanie muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych zakupów, jakich ostatnio dokonałam. Zresztą zobaczcie sami. Tymczasem pakuję się i wyruszam do Gdyni na tegoroczne, wakacyjne See Bloggers! Do zobaczenia za kilka dni.

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter

czerwone szpilki

Koszula – Femestage  /  Boyfriendy – Amisu  /  Szpilki – Czas na buty  /  Torebka – Vintage

Naszyjnik – H&M  /  Okulary – F&F  /  Bransoletka – Handmade

Ps. Więcej fajnych modeli znajdziecie tutaj: