Organizacja ślubu z My Mission

Organizacja ślubu…

czasami zajmuje kilka tygodni, miesięcy a nawet lat. Nasz ślub już za rok, miesiąc i jeden tydzień, a czas jakby każdego dnia leciał szybciej i szybciej… Przygotowania co prawda zaczęliśmy już kilka miesięcy temu ze względu na to, że aby mieć fajną i ładną salę z dobrą obsługą i jedzeniem trzeba ją zarezerwować przynajmniej 1,5 roku przed planowanym terminem. Najlepiej jednak pomyśleć o tym jeszcze wcześniej, bo jak się okazało sporo miejsc, które nas zainteresowały miały już pozajmowane wszystkie weekendy w okresie wiosenno-letnim.

Planowanie.

Planowanie wszystkiego na ostatnią chwilę to nie moja bajka. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, a poza tym w większości przypadków jestem perfekcjonistką. Ślub to przecież wyjątkowy dzień nie tylko dla nas, ale także dla naszych rodzin, jedyny taki dzień w życiu, przynajmniej chyba większość ludzi tak myśli… Stąd też wzięły się moje poszukiwania organizera, w którym mogłabym notować wszystko, co najważniejsze i mieć go zawsze pod ręką.

Wybór My Mission.

Na rynku można znaleźć kilka różnych egzemplarzy, także tych spersonalizowanych, idealnych na przykład na prezent. Jednak porównując je wszystkie zdecydowałam się na organizer My Mission. Jego zalety to przede wszystkim to, że jest w fajnym formacie, idealnie mieści się w damskiej torebce, ma w sobie sporo podpowiedzi, tabel, schematów i innych cennych informacji, a także miejsce na notatki.

Niestety ma też swoje wady. Brakuje mi w nim zwłaszcza kalendarza, ale można ten problem rozwiązać w miarę szybko, drukując kalendarz z internetu. Ponadto mógłby być aktualizowany co jakiś czas, w końcu trendy i inspiracje zmieniają się co roku, więc zdjęcia za chwilę przestaną być aktualne i zaczną wyglądać przestarzale. Po dłuższym namyśle dochodzę również do wniosku, że cena jest nieco zbyt wygórowana.

Dlatego też, gdybym miała jeszcze raz dokonywać zakupu zastanowiłaby się poważnie, czy jednak nie kupić zwykłego notatnika i dopasować go do swoich potrzeb, ale decyzję pozostawiam Wam. Jeśli nie macie chęci same tworzyć swojego organizera ślubnego, a potrzebujecie punktu zaczepienia My Mission na pewno się sprawdzi!

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter




  • Wygląda ciekawie i bardzo ładnie. Podoba mi się jego kolorystyka. Natomiast jeśli chodzi o zdjęcia, to faktycznie wyglądają jak co najmniej z lat 90. ;)