Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś

Miłość, szyk i złe nawyki to coś, co zawsze totalnie mnie kręciło, więc nie mogłam się oprzeć by w końcu przeczytać i podzielić się z Wami moją recenzją książki – Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś, autorstwa czterech przyjaciółek: Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline de Maigret i Sophie Mas.

To druga książka w mojej kolekcji traktująca o życiu w Paryżu, ta natomiast w przeciwieństwie do poprzedniej jest dużo bardziej odważna, dojrzalsza. Czyta się ją z przyjemnością, a na twarzy nie raz pojawiał mi się delikatny rumieniec poprzedzony zalotnym uśmiechem, z którego jestem znana w pewnych kręgach. Brzmi tajemniczo? Nic bardziej mylnego, uwielbiam w paryżankach tą odrobinę tajemnicy, którą wysysają z mlekiem matki.

Brnąc przez kolejne rozdziały co chwilę miałam wrażenie, jakbym czytała opinie na swój własny temat, a przecież w Paryżu nigdy nie byłam. Wyjaśnieniem tego zjawiska może być fakt, iż najsłynniejsze paryżanki to cudzoziemki. Maria Antonina, Josephine Baker, czy Jane Birkin wcale nie urodziły się we Francji, ale tam podobno narodziły się na nowo, a Paryż zakochał się w nich od pierwszego wejrzenia.

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter

bądź paryżanką

Książka składa się z pięciu rozdziałów, wśród których znajdziecie masę anegdotek, sporo ciekawych porad, o ile chcecie przemycić do swojego życia choć trochę paryskiego ducha, a także wspaniałe pomysły na smakołyki rodem z przyjęcia Coco Chanel.

Co nas łączy?

Szaleństwo, fascynacja sztuką, niewyparzony język, umiłowanie melancholii, w pojedynku krem vs podkład, wybieramy krem, każdy moment jest dla nas dobry by przysiąść na ławce, celebracja pocałunku, czerń+granat, nigdy nie tracimy głowy, uwielbiamy męskie buty, delektujemy się chwilą, wyznajemy zasadę, że lepiej wyglądać na swój wiek, niż wyglądać nijako, zegarek traktujemy jak biżuterię, wydajemy majątek na bieliznę, której nigdy, nikomu nie pokazujemy, bujamy w obłokach i dobrze nam z tym, nagość jest dla nas czymś normalnym, lubimy francuskie naleśniki, zieloną herbatę i potpourri, cenimy sobie kulturalnych mężczyzn, ale kochamy łobuziaków, uwielbiamy drobne upominki i nasze małe luksusy, nie zapominamy skąd jesteśmy.

Co nas dzieli?

Ja nie palę, nigdy się nie spóźniam, zawsze mówię dziękuję i dzień dobry, rzadko piję wódkę, nie jestem feministką choć prawa kobiet to dla mnie ważny temat, a równouprawnienie nie jest mi obce, okulary przeciwsłoneczne noszę tylko gdy świeci słońce, nie jestem megalomanką, mam w swojej szafie EMU i buty do joggingu, lubię sport, choć ostatnio rzadziej go uprawiam, zdarzają mi się tzw. paryskie prostackie wpadki, nie lubię pizzy quattro formaggi, wierzę w Boga, zupełnie różnimy się za kierownicą (patrz rozdział 2), lubię skróty w sms’ach, przyjaciółki nie są niezbędne w moim życiu, choć warto je mieć.

Największa wada książki Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś, to papier przez który prześwituje druk na drugą stronę i szybko odkształcająca się okładka, która jak na złość nie chce wrócić do poprzedniego stanu. Cena 34,99zł moim zdaniem adekwatna do oferowanej treści.

Na koniec mam dla Was jeszcze kilka paryskich rad:

  • Skóra, włosy i paznokcie lubią piwo, ale nie alkohol, od którego rośnie brzuch, tylko drożdże piwne. Posypuj nimi sałatki, warzywa i mięsa, doskonale zastępują sól!
  • Rum, miód, dwa żółtka i sok z cytryny – to nie przepis na ciasto, tylko składniki maseczki na włosy.
  • Raz w tygodniu szoruj zęby sodą oczyszczoną – efekt bieli murowany.
  • Najlepiej nawilża oliwka dla dzieci z olejkiem ze słodkich migdałów, używaj jej tak często jak możesz.