Happy Valentines!

Happy Valentines! Właściwie to nie obchodzę Walentynek. Dopóki chodziłam do szkoły bardzo lubiłam to święto, wysyłaliśmy sobie kartki, chodziliśmy na randki i wszystko było takie słodkie, beztroskie, niewymuszone. Dziś już tego nie czuję, przecież każdy moment jest dobry by zrobić komuś bliskiemu prezent, tylko czy wszyscy którzy nie obchodzą Walentynek też tak uważają? Raczej nie, a szkoda świat byłby wtedy piękniejszy, dawanie naprawdę daje wiele satysfakcji. Tym razem to perfumerie Douglas jako pierwsze okazały się moim świętym Walentym, oprócz cudownego zestawu My Honey czekało na mnie również zaproszenie na makijaż, z którego z przyjemnością skorzystam przy najbliższej okazji.

POLUB MNIE NA:

Facebook / Instagram / Twitter

valentines (4)

Markę Toni Gard założył w 1965 roku projektant mody Toni Lirsch, w 1990 roku marka zaczęła produkować również dodatki: buty, torebki i inne akcesoria, a cztery lata później pojawiły się ich pierwsze projekty biżuterii. Natomiast kilka lat temu marka wprowadziła na rynek własną linię kosmetyków i perfum, dzięki czemu dziś możemy poznać ją bliżej, również na polskim rynku. Przyznam szczerze, że nie znałam wcześniej Toni Gard i tym bardziej jest mi miło móc wypróbować ich produkty. W ramach inspiracji polecam Wam przejrzeć zakładkę History na ich stronie internetowej, fantastyczny pomysł na pokazanie jak marka zmieniała się przez lata.

W moim różowym pudełeczku znalazła się kwiatowo – owocowa, orzeźwiająca, kobieca woda perfumowana, kremowy balsam do ciała i połyskujący żel pod prysznic, pozostawiający delikatnie błyszczące drobinki na ciele i bardzo przyjemny zapach. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na prezent dla swojej dziewczyny, lub same lubicie robić sobie prezenty, to gorąco polecam Wam flakonik My Honey od Toni Gard.